Po 10 latach funkcjonowania spółka Kraków Nowa Huta Przyszłości stoi przed nowymi wyzwaniami. O planach dla wschodnich obszarów miasta rozmawiamy z prezesem zarządu Wojciechem Warianem.
Nasza rozmowa jest ostatnią z cyklu 10 rozmów na 10-lecie KNHP. Poznaliśmy perspektywę wielu osób zaangażowanych w cały projekt, a teraz chciałbym zapytać o perspektywę spółki. Jakie są z Pana punktu widzenia najważniejsze osiągnięcia w realizacji wizji Nowej Huty Przyszłości?
Wojciech Warian, Prezes Zarządu spółki Kraków Nowa Huta Przyszłości SA: Przez ostatnie lata zrealizowaliśmy dwie kluczowe płaszczyzny działań. Pierwszą jest rewitalizacja i budowa dwóch Stref Aktywności Gospodarczej (SAG). Widać tam znaczący postęp, zwłaszcza w warstwie wizualnej, w stosunku do tego, jak te tereny wyglądały jeszcze niedawno. Drugi filar to funkcja rekreacyjna – zagospodarowanie obszaru Przylasku Rusieckiego oraz budowa związanej z nim infrastruktury. To miejsce cieszy się ogromnym i bezapelacyjnym zainteresowaniem mieszkańców, a także turystów z gmin ościennych.
Te działania są naszymi sztandarowymi sukcesami, które pokazują, że da się w sposób zrównoważony rozwijać zarówno część biznesową, jak i tworzyć wartość społeczną, wpływając na poprawę dobrostanu miasta. Ważnym osiągnięciem była także akumulacja nieruchomości, gdzie spółka z sukcesem nabywała grunty od ArcelorMittal.
A co jest najważniejszym wyzwaniem?
Naszą nową, najważniejszą wizją i celem jest obecnie znaczące przyspieszenie komercjalizacji projektu. Chcemy, aby tereny, zwłaszcza te przy Ruszczy oraz te, które zamierzamy jeszcze kupić od ArcelorMittal, zostały jak najszybciej i najefektywniej zagospodarowane. Docelowo, w perspektywie najbliższych 4–5 lat, na terenie obecnych i planowanych nieruchomości powinno powstać około 5 tysięcy nowych miejsc pracy.
W kontekście problemów Krakowa z odpływaniem niektórych korporacji, tworzenie nowych, stabilnych miejsc pracy na miejscu wydaje się szczególnie istotne. Jaki ma być ich charakter?
Tak, to ważny kontekst. Chcemy, by na naszych terenach tworzyła się trwała struktura miejsc pracy, różniąca się od tych w sektorach biurowym, logistycznym czy magazynowym. Inwestycje, w które celujemy – te o charakterze produkcyjno-przemysłowym – są z natury znacząco większe i bardziej stabilne niż te, które łatwo relokować.
Struktura inwestowania, którą zakładamy, ma generować trwalsze i bardziej stabilne miejsca zatrudnienia. Przykładem może być strefa ekonomiczna w Niepołomicach, gdzie nie znamy przypadku relokacji, a zakłady raczej się rozbudowują. Co więcej, znacząca część, a być może nawet większość pracowników tam dojeżdża z Krakowa. Chcemy stworzyć podobną jakość.
Krok w tym kierunku już niedługo. Rozmawiałem niedawno z prezesem rady nadzorczej firmy 7R, który sygnalizował gotowość do rozpoczęcia budowy lada moment. Gdzie dokładnie i co ma powstać w ramach tej inwestycji?
Intensywnie pracujemy nad tym, aby firma 7R jak najszybciej otrzymała pozwolenie na budowę. Jest to dla nas kluczowe, ponieważ nam równie bardzo zależy na jak najszybszym powstaniu tych hal i wygenerowaniu zatrudnienia.
Inwestycja powstanie na zrekultywowanym przez 7R terenie Hałdy Ruszcza. Powstanie tam 230 tys. mkw. hal. To ważne, by nie mylić tego ze zwykłym centrum logistycznym – będzie to centrum produkcyjno-logistyczne. Hale będą służyć zarówno magazynowaniu, jak i produkcji czy przetwarzaniu różnych produktów, w zależności od zapotrzebowania najemców. Działa to na zasadzie inwestycji deweloperskiej – buduje się obiekt, który później jest sprzedawany lub wynajmowany potencjalnym właścicielom lub najemcom. Co istotne dla miasta, po odbiorze inwestycji, 7R zacznie płacić podatek od nieruchomości. Zakładając, że projekt zostanie zrealizowany w całości, miasto rocznie zyska z tego tytułu blisko 10 milionów złotych podatku.
Wspomniał Pan o remediacji. Rozumiem, że temat jakości gruntów i ich stanu wymaga ciągłej uwagi ze strony spółki?
Tak, to się dzieje i część obszaru została już zrekultywowana i zakończona. Remediacja, którą zajmował się deweloper, polega na uporządkowaniu istniejących odpadów. Część z nich została zutylizowana, a pozostała wykorzystana pod budowę.
My, jako spółka, stosujemy rygorystyczną procedurę – przed nabyciem terenu od ArcelorMittal wykonujemy własne testy gruntu poprzez specjalistyczne odwierty i analizy. Dzięki temu wiemy, co kupujemy. Wbrew obiegowej opinii, kombinat metalurgiczny to nie jest ekologiczna bomba pokroju zakładów Solvay. Odpady powstające przy produkcji stali – głównie żużel granulowany i popiół – są w pełni zagospodarowalne, przetwarzalne do wtórnego użytku. Tereny te, przy odpowiednim podejściu do remediacji i wykonaniu niezbędnych działań, są zdatne do użytku pod działalność produkcyjno-przemysłową.
Czy w długofalowej perspektywie celem spółki jest zainteresowanie całym obszarem kombinatu, który nie jest wykorzystywany przez hutę?
Zdecydowanie. Naszym celem jest objęcie współpracą z ArcelorMittal całego obszaru kombinatu, by przywrócić go na nowo do życia gospodarczego, a także kulturalnego. Myślimy o zagospodarowaniu części terenu na strefę komercyjną z naciskiem na otwarcie dla szerszej społeczności. Planujemy sukcesywne nabywanie tych terenów, których ArcelorMittal nie potrzebuje do prowadzenia swojej działalności. W ten sposób, na wzór sukcesu rewitalizacji huty w Luksemburgu, chcemy odzyskiwać przestrzeń na rzecz miasta.
Wspomniał Pan o zakupie nowych terenów. W jakim stanie są te obszary, które Państwo nabywają?
Kupujemy tereny, które służyły do działalności metalurgicznej. Jeżeli były to składowiska odpadów, nabywamy je bez tych odpadów – ArcelorMittal je utylizuje lub sprzedaje. Jeżeli kupujemy tereny bez odpadów, otrzymujemy je w stanie takim, jaki jest – czyli z istniejącą infrastrukturą: torowiskami, bocznicami i drogami przemysłowymi. Nie chcemy, aby ArcelorMittal to usuwał.
Istniejące długie bocznice kolejowe, które są w stanie obsłużyć cały skład pociągu, są kluczowym atutem i towarem deficytowym w Krakowie. To ma ogromne znaczenie dla potencjalnych inwestorów, zwłaszcza że kombinat jest głównym węzłem kolei towarowej. Przygotowujemy te tereny z gotowymi bocznicami i drogami przemysłowymi, by umożliwić potencjalnym inwestorom natychmiastowe rozpoczęcie działalności.
Z punktu widzenia transportu towarów to jasne. A jeśli chodzi o komunikację dla pracowników? Jak Państwo patrzą na rozwój transportu w tym rejonie?
Cieszy nas, że początek lub koniec metra ma być zlokalizowany przy kombinacie. Zakładamy również, że stacja serwisowa metra mogłaby być na tym terenie, bo istnieje tam już odpowiednia infrastruktura torowa. Lokalizacja jest też wyjątkowo korzystna dzięki pętli tramwajowej Pleszów – transport szynowy otacza kombinat od strony południowej.
Ponadto, jesteśmy po bardzo dobrych rozmowach z PKP PLK na temat rewitalizacji węzła w rejonie Ruszczy i przystanku Nowa Huta. Przystanek ma zostać zmodernizowany, co po modernizacji torowiska umożliwi dojazd na Dworzec Główny w czasie poniżej 20 minut. PKP PLK ma na to zabezpieczone środki finansowe.
Przejdźmy do funkcji kulturalno-rekreacyjnej. W naszych dotychczasowych rozmowach przewijał się wątek, że Nowa Huta Przyszłości ma być nie tylko obszarem aktywnym gospodarczo, ale nową, żyjącą dzielnicą. Jakie działania mają temu służyć?
Na pewno planujemy wspólnie z ArcelorMittal zagospodarować tak zwany Pałac Dożów – te dwa zabytkowe budynki Centrum Administracyjnego przy głównym wejściu do huty. Chcielibyśmy tam stworzyć powierzchnię biurową, ale przede wszystkim wykorzystać istniejące przestrzenie dla szerszej społeczności. Mamy tam salę teatralną i dużą salę plenarną. Chcemy je odnowić i dostosować do bieżących wymogów, by udostępnić je mieszkańcom i turystom do celów wystawowych i kulturalnych. Ponad 40 proc. powierzchni tych obiektów to przestrzenie, z których nie da się zrobić biur, a idealnie nadają się do tej funkcji.
Jeśli chodzi o Park Edukacyjny Branice, realizacja jest kontynuowana, choć jej dynamika jest powiązana z kwestiami finansowymi ze strony miasta. Chcielibyśmy jak najszybciej zakończyć przenosiny chałup do skansenu.
Patrząc na te wszystkie plany, o których Pan mówił, jaki jest najważniejszy, namacalny efekt, którego krakowianie powinni oczekiwać w perspektywie najbliższych lat?
Myślę, że Nowa Huta Przyszłości stanie się znaczącym elementem stabilizującym gospodarkę Krakowa dzięki nowym, trwałym miejscom pracy, a równocześnie powiększy dostępną przestrzeń publiczną i rekreacyjną dla wszystkich mieszkańców. W tej ostatniej sprawie prowadzimy już pewne rozmowy i będziemy informować o efektach.
To ostatnia z publikacji, które powstały w ramach cyklu „10 wywiadów na 10-lecie spółki Kraków Nowa Huta Przyszłości”. Seria rozmów przybliżyła sylwetki osób, które odegrały – i wciąż odgrywają – kluczową rolę w rozwoju projektu rewitalizacji wschodniej części Krakowa.










